Reżyseria: Philippe Garrel
Obsada: Philippe Garrel, Jean-Claude Carrière, Caroline Deruas, Arlette Langmann
ROMANS SPRZED LAT
„W cieniu kobiet” jest jak powrót do przeszłości; do czasów, w których pierwsze nowofalowe filmy trafiały na ekrany, „kino papy” okazywało się nużące i nieprawdziwe, a narracyjnie beztroskie historie o kochankach z wielkich miast uwodziły naturalnością i autentycznym portretowaniem przeżyć. Pierwsze filmy François Truffauta i Jean-Luca Godarda opowiadały o codzienności i o fantazjach; o ludziach, którzy twardo stąpali po ziemi i jednocześnie bujali w obłokach. W swoim najnowszym – czarno-białym, chropowatym, bezpretensjonalnym – filmiePhilippe Garrel podejmuje tematy bliskie tym, jakie z pasją poruszali przed laty nowofalowcy. Manon (Clotilde Courau), Pierre (Stanislas Merhar) i Elisabeth (Lena Paugam) mierzą się z miłością i zdradą, rozsądkiem i instynktami, rozstaniami i powrotami. I jest w ich potyczkach prawda, której nie przysłania forma ani nadmiar wrażeń.
Garrel, którego ostatnie filmy ocierały się o artystyczny, pretensjonalny kicz, tym razem postawił na skromność. „W cieniu kobiet” to film subtelny i cichy. Bohaterowie, którzy przeżywają silne emocje, nie uciekają się do histerii, by o nich mówić. Jest w nich ten rodzaj dojrzałości, który pozwala przyjmować bolesne odkrycia ze spokojem. Miłosne zdrady nie mają wymiaru rozczarowania. To emocja, z jaką mierzą się bohaterowie inicjacyjnych historii. Manon, Pierre i Elisabeth zbyt dużo już wiedzą o życiu, żeby mieli się dziwić skokom w bok, nagłym impulsom. Towarzyszy im raczej żal. Z jednej strony uświadamiają sobie, że są inni, niż im się wydawało. Z drugiej zaskakuje ich odkrycie, że bliskie im osoby mają pragnienia, z jakimi nigdy się nie zdradziły. Oraz że realizują je, stawiając na szali wszystko, co mają.